inspiracja i motywacja,  porady

Życie po amputacji

To jak wygląda życie przed amputacją, każdy wie z własnego doświadczenia. Jedni z Was mieli spokojne, zdrowe życie, bez większych problemów, inni borykają się z wieloma problemami zdrowotnymi – cukrzyca, zapalenia kości, rak kości, czy jeszcze inne, o których ja nie mam pojęcia.

Jak wygląda życie po amputacji?

Odpowiem tak, jak odpowiedziałam Jurkowi, kiedy zadał mi to pytanie – to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, czy będziesz żył na 50%, 75%, 100% czy 120%. Przede wszystkim należy być przygotowanym na to, że po amputacji wcale nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie – jak to określił Jurek właśnie – obecnie towarzysz w kuśtykaniu: „…jest to ból tak niewyobrażalny, że na taki ból się nie można przygotować…”, ale spokojnie można go przetrwać, jeżeli się wie jak i przede wszystkim ma się wsparcie, czy to najbliższych, czy osób podobnych do mnie, a także odpowiedzialnych lekarzy.
Dzięki mnie zdecydował się na ten krok i wyobraźcie sobie, że można się cieszyć z zakwasów na tyłku 😀 (wybacz – musiałam) 😀

Wracając do tematu – to jak będzie wyglądało Wasze życie po amputacji w ogromnej mierze zależy tylko i wyłącznie od Was i od Waszego nastawienia do niego, zarówno przed jak i po operacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak podejść mogą osoby, które są świadome ego co je czeka i świadomie podjęły decyzję o amputacji. Jednak w przypadku osób po wypadkach, czy osób, które trafiły do szpitala z zupełnie czym innym, a wychodzą bez kończyn, również nastawienie ma ogromne znaczenie.
Amputacja to trauma, niezależnie od tego czy jesteś jej świadom/a, czy nie. Trzeba dać sobie czas na jej przeżycie, dla każdej osoby będzie to indywidualna kwestia. Niezależnie od tego jak długo będzie to trwało, warto być dobrej myśli. Jest to trudny proces, zwłaszcza dla osób, które nie mogą sobie poradzić z bólami fantomowymi.

Ja poszłam na operację z nastawieniem takim, że za rok wracam na taniec, rower i jachty. No dobrze, z roku zrobiło się niemal półtora, ale wróciłam.
Małe kalendarium – punkt „zero”– dzień operacji 6 listopada 2014:
– listopad 2015 – po sporych przepychankach z PFRON’em dostaję dofinansowanie na protezę stałą podudzia;
– grudzień 2015 – nowa Agatka (proteza) najlepszy prezent tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 😀 ;
– styczeń 2016 – odstawiam definitywnie kule (powiedzmy – dobrze je mieć pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, a licho nie śpi);
– luty 2016 – wracam na taniec towarzyski – oprócz mojego partnera, instruktorki i właścicielki szkoły tańca nikt z grupy nie ma pojęcia, że wśród nich tańczy osoba, która nie ma nogi;
– kwiecień – maj 2016 – mamy tak zgraną grupę taneczną, że pomału reszta dowiaduje się o Agatce, większość dopóki nie zobaczy – nie wierzy;
– czerwiec 2016 – jedziemy na urlop – tydzień na jachtach, w międzyczasie sporo innych wydarzeń (grałam w siatkówkę, chyba pierwszy raz odkąd skończyłam liceum 😀 ), później trochę objazdówki po Polsce, lekką ręką licząc jakieś 2.500 km 😀
– lipiec 2016 – wracam do pracy – wypoczęta, opalona, roześmiana i przeszczęśliwa, bo wszystko było tak jak być powinno, nieważne, że zakwasy na rękach od ciągania sznurków, że nogi mdleją od łażenia kilometrami; ponadto para z grupy tanecznej, która w sierpniu 2016 brała ślub poprosiła całą grupę, żebyśmy zatańczyli wspólnie u nich na weselu.

Obecnie jestem członkiem KSI Start w Szczecinie, dzięki czemu mogę chodzić na basen i korzystać z siłowni. Przynajmniej dwa razy w roku jesteśmy na żaglach i w planach mam kurs instruktora żeglarstwa oraz kurs nurkowania 🙂 Dzięki rowerowi miejskiemu mogę się bez przeszkód i korków poruszać po mieście. Jedynie ze względu na sytuację zamknęli nam szkołę tańca i w tej chwili pozostają powtórki w salonie 🙂
Pięknego dnia i pięknej jesieni.
Ślę wam uśmiechy :*

Jeden komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *