porady

ZUS – wniosek o rentę

Kolejna część to informacyjna jest na temat składania wniosku o rentę z ZUS.

Jak wszyscy doskonale wiemy ZUS nie należy do instytucji specjalnie lubianych, biurokracja tam przekracza wszelkie możliwe normy i mimo że lubię biurokrację to jednak ZUS nawet mnie przerasta.
Wniosek i załączniki do renty możecie pobrać ze strony która jest w linku: wnioski i formularze ZUS – od razu uprzedzam, że wypełnienie wniosku łącznie ze wszystkimi załącznikami wymaga ogromnej dozy cierpliwości.
Nie będę tłumaczyć, jak dokładnie wypełniać poszczególne wnioski i załączniki, bo każdy musi wypełnić wniosek zgodnie z tym, jakie sam spełnia kryteria i złożyć go do właściwego oddziału ZUS tam gdzie mieszka.
Po złożeniu kompletu dokumentów, trzeba czekać (teoretycznie 30 dni) na wyznaczenie terminu komisji.
Natomiast wezwanie na komisję i to jak jesteśmy traktowani na tej komisji, podobnie jak w orzecznictwie na temat stopnia niepełnosprawności zależy od tego na kogo trafimy.
Ja swoją pierwszą styczność z komisją lekarską z ZUS-u miałam jeszcze na zwolnieniu lekarskim, chwilę po wyjściu ze szpitala, gdy mój lekarz stwierdził że nie będzie ciągnął mnie przez całe miasto do szpitala po skierowanie na 3 tygodnie i wystawił mi zwolnienie od razu na 2 miesiące. Po mniej więcej tygodniu otrzymałam wezwanie na komisję, gdzie też musiałam przyjechać do oddziału ZUS na drugi koniec miasta, biorąc pod uwagę, że nie mam protezy, jestem po operacji niecałe dwa miesiące, więc jeszcze nie do końca wygojona. Gdyby nie koleżanka, która zawiozła mnie samochodem, to miałabym spore problemy żeby tam dotrzeć komunikacją miejską.
To co się działo później…. Hmmmmmmm…. w tej chwili można się z tego śmiać. Wtedy to wcale nie było śmieszne.
Pomijając to, że lekarz mimo wyznaczonej godziny się spóźnił (niemal godzinę), co jest normą w naszym kraju. Po tym jak pan doktor wezwał mnie do gabinetu i padło pierwsze pytanie: „Czy amputacja była konieczna?” – zapomniałam języka w gębie (co raczej się nie zdarza) i nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać… Nie wiem czy pan doktor uważał, że amputacja to jest taki zabieg który sobie człowiek wybiera, jak nie wiem… wycięcie wyrostka robaczkowego albo woreczka żółciowego bo jest stan zapalny i trzeba się go pozbyć. Tutaj też był stan zapalny, z tą jednak różnicą, że niestety nie dało się go wyleczyć i tak – amputacja była konieczna. Co prawda pierwszą myślą, jaką mi przeszła przez głowę było: „Nie, k***a, wymyśliłam sobie, że nie podobała mi się noga i stwierdziłam że ją sobie utnę”. No cóż pominę to milczeniem 😀 😀 😀
W sumie dwa lata walczyłam o rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, dostałam ją na rok… Tak kolejni myślą, że za rok brakująca część ciała odrośnie (no chyba raczej nie). W tej chwili zaczyna się trzeci miesiąc jak czekam na wyznaczenie terminu komisji ZUS w sprawie przedłużenia tego świadczenia.

Pamiętajcie, trzeba walczyć o swoje, mimo, że czasami mamy ochotę rzucić wszystko i dać sobie spokój. Owocnych batalii z tą instytucją Wam życzę :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *